Sztuczna inteligencja a kultura — czyli jak pozbawiamy się człowieczeństwa

Żyjemy w czasach, w których wszystko jest szybkie i tanie. Zakładamy „srebrne” pierścionki zakupione na Temu, żeby pasowały nam do nowej bluzki z AliExpress. To, że po całym dniu noszenia zauważymy zieloną obwódkę wokół palca wskazującego po zdjęciu owego pierścionka, a skóra jest przepocona od bluzeczki wykonanej w stu procentach z poliestru nie gra dla nas większej roli. Ważne, że było szybko i tanio, i że grafika na koszulce przedstawia anime dziewczynkę w otoczeniu miliona gwiazdek.

O tych grafikach było głośno już kilka lat temu ze względu na plagiaty, których dopuszczały się (i nadal się dopuszczają) sklepy pokroju Shein czy wcześniej wspomniane mikro-sklepy na platformach AliExpress i Temu. Sprawa bluzek, na które prace małych artystów naprasowywane były przez dzieci w azjatyckich fabrykach, poruszyła serca wielu internautów, którzy masowo zaczęli bojkotować wcześniej wspomniane firmy. Na dłuższą metę nie przyczyniło się to jednak do upadku żadnej z nich, z uwagi na wielomilionową bazę aktywnych użytkowników, dla których etyczność działań ulubionego sklepu nie ma znaczenia. Najważniejsze, że spódnica kosztuje w nim mniej niż pięćdziesiąt złotych. Twórcy grafik, które zostały wykorzystane, nadal nie otrzymali żadnego honorarium. Co AI ma z tym wspólnego? Otóż bardzo podobnie do wykorzystywanego w fast fashion plagiatu działa „podpieranie się” sztuczną inteligencją.

W czasach, kiedy AI nie było jeszcze tak popularnym narzędziem, kradzież czyjejś pracy trwała trochę dłużej. Najpierw trzeba było przekopać się przez liczne grafiki zamieszczane w mediach społecznościowych oraz usunąć znak wodny artysty. Cała operacja była bardzo łatwa do zdemaskowania ze względu na fakt, iż zamieszczona przez sklep ilustracja na ubraniu była identyczna z pierwowzorem. Dopiero pojawienie się sztucznej inteligencji jako ogólnodostępnego narzędzia pozwoliło na jeszcze szybszą oraz trudniejszą do zdemaskowania kradzież własności intelektualnej.

Sztuczna inteligencja nie potrafi zrobić czegoś samodzielnie. Jej „inteligencja” polega na ciągłym przetwarzaniu dostępnych źródeł, na podstawie których „uczy się” wykonywać określone działania. W przypadku tworzenia grafiki nawet jeden piksel nie jest w pełni oryginalny. „Obrazy” tworzone przez AI są zlepkami setek grafik wykonanych przez człowieka, którymi program został ,,nakarmiony” przez swojego twórcę. Takie puzzle wykonane są nie tylko z ilustracji, które za zgodą autora zostały umieszczone w generatorze, lecz przede wszystkim z grafik, które zostały upublicznione w internecie, a ich twórca często nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego zostały wykorzystane. Takie potworki z sześcioma palcami u ręki oraz głową spłaszczoną w kilku miejscach lądują potem na bluzie sprzedawanej po okazyjnej cenie przez kolejną chińską stronkę.

Czasami taka ilustracja zostanie nawet znaleziona w książce wydanej przez polskie wydawnictwo Hachette. W kolekcji tego wydawnictwa pt. „Biblioteka Polska”, oprócz logicznych błędów i słabej jakości druku, znaleźć można również (na pierwszy rzut oka) piękne, czarno-białe ilustracje z epoki. Szkoda tylko, że po chwili wpatrywania się w nie, można zauważyć, jak palce bohaterów ilustracji zlewają się z krzesłem, tym razem nie z winy wcześniej wspomnianej słabej jakości druku. Pomimo ogólnej dostępności ilustracji z epoki, których bez opłat można użyć w publikacji, osoba odpowiedzialna za oprawę graficzną książki zdecydowała się na wpisanie kilku komend do generatora obrazów Midjourney. W czasach, kiedy czujemy się zbyt leniwi, aby przeszukać dostępne nam darmowe źródła czy zatrudnić artystę, który wykona potrzebne ilustracje na zamówienie, a wolimy zamydlić sobie oczy bezkształtnymi, pozbawionymi jakiejkolwiek duszy obrazami, możemy już zacząć mówić o obdzieraniu się z człowieczeństwa.

Bardziej przyziemnym tematem plagiatu z wykorzystaniem sztucznej inteligencji jest plagiat tekstu. Szczególnie uczniowie pokochali możliwość wprowadzenie do generatora tekstu pokroju programu ChatGPT  kilku krótkich zdań, które sprytny robot zamieni w kilka sekund w esej na temat motywu onirycznego w „Dziadach” Adama Mickiewicza. Temat ten został już doszczętnie znormalizowany w świadomości uczniowskiej, a ChatGPT został nową wyszukiwarką Google. Wykorzystywanie sztucznej inteligencji do stworzenia tekstu, nawet częściowo, nigdy pozytywnie nie wpłynie na ucznia. Brak zaangażowania w proces twórczy pozbawia kreatywnego myślenia, coraz bardziej nas rozleniwia a w ostateczności prowadzi do problemów z samodzielnym pisaniem. Czyż nie jest to ogromną tragedią na skalę światową?

W pewnym sensie tak, ale rani to tylko osobę korzystającą z tego narzędzia. Sytuacja staje się poważniejsza, kiedy praca „stworzona” przez sztuczną inteligencję zostanie zademonstrowana jako czyjeś własne dzieło podczas wydarzenia, w którym przyznawane są z tego tytułu jakieś honoraria. Tak jak przy wcześniejszym przykładzie z grafiką – kiedy po jednej stronie stoją pieniądze, a po drugiej moralność – niektórzy nadal będą odczuwać dylemat związany z wyborem. Co się jednak stanie, kiedy na jednej szali obok pieniędzy położymy jeszcze rozgłos?

Jednym z najpopularniejszych sposobów na zdobycie rozpoznawalności jako pisarz jest zajęcie wysokiego miejsca w konkursie o zasięgu państwowym lub nawet międzynarodowym. W Japonii największym wyróżnieniem dla debiutującego pisarza jest nagroda im. Akutagawy. Otrzymanie jej wiąże się z wkroczeniem w świat literatury jako ceniony autor, szansą na godne życie i wykonywanie ukochanego zawodu.   

170. edycję nagrody Akutagawy wygrała Rie Kudan, która podczas konferencji po wręczeniu tego wyróżnienia przyznała się do używania bota ChatGPT do napisania „swojej” pracy. W środowisku literackim wywołało to wielkie oburzenie, a sama pisarka próbowała łagodzić sytuację stwierdzeniem, iż sztuczna inteligencja pomogła jej tylko w pisaniu dialogów między bohaterami, co według niej stanowiło jedyne (!) pięć procent całej pracy. W przeliczeniu wychodzi, że wkład programu ChatGPT wynosił siedem i pół strony. Dla większości osób jest to znikoma liczba, lecz biorąc pod uwagę ile „Tōkyō-to Dōjō Tō” otworzyło ścieżek w życiu autorki oraz prestiż nagrody, którą otrzymała za tę pozycję, pisarka nigdy nie powinna była się tego dopuścić. Mając na względzie pisarzy, dla których nagroda Akutagawy byłaby zwieńczeniem ciężkiej pracy, ogromną niesprawiedliwością jest przyznanie jej osobie, która, według mnie, nie powinna w ogóle nazywana być pisarką.

Używanie sztucznej inteligencji w celach, jakie zostały wymienione powyżej jest przede wszystkim zamachem na to, czym możemy poszczycić się jako ludzkość. Emocje, które przynosi nam sztuka, tworzona ciężką pracą intelektualną i godzinami spędzonymi nad analizą każdego szczegółu, są nieporównywalne z żadnym innym doświadczeniem. Ludzkość zmierza w kierunku ogromnego konformizmu, z własnej winy pozbywając się swojego geniuszu. Tak bardzo chcemy być lepsi, inwestując w samorozwój i tworząc kulturę. Czy naprawdę chcemy pozbawić następne pokolenia nieopisanej radości i dumy, którą odczuwamy, podziwiając prace naszych przodków? Czy w imię lenistwa pragniemy zdegradować to, co kiedyś śmiało można było nazwać sztuką do kilku zdań wpisanych do generatora zasilanego sztuczną inteligencją? Bądźmy prawdziwi, przeżywając prawdziwe emocje, wywołane prawdziwą pracą ludzką. Spróbujmy chociaż tego sobie nie odebrać.

Sztuczną inteligencję krytykowała dla Was Marta Filipczak

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.