Jesień

Mimozami jesień się zaczyna,

 Jak co roku z końcem września w rozgłośniach radiowych, częściej niż zwykle, rozbrzmiewa Czesław Niemen, który wyśpiewuje słowa wiersza „Wspomnienie” Juliana Tuwima. Utwór niewątpliwie piękny, melodyjny i refleksyjny. Problem w tym, że dla znakomitej większości z nas, uczniów, obraz jesieni jaki w tym utworze namalował Tuwim ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. 

Złotawa, krucha i miła. 

Trudno zachwycać się kolorami jesieni kiedy edukacyjna machina rozpędzająca się od początku września weszła właśnie na najwyższe obroty wyrzucając z siebie terminy kolejnych olimpiad, konkursów czy też „prozaicznych” sprawdzianów. Bez wątpienia jednak Tuwim nawiązał do szkolnej rzeczywistości w wersach Gdym wracał zdyszany ze szkoły, Z przeomdlenia senny, W parku płakałem czy też Zasypiałem (…) o poranku. I tak jak u poety nieśmiertelny jest październik tak nieśmiertelne są zapowiedzi tego jak będzie wyglądał nasz żywot w kolejnych klasach. A pierwsza – jak powszechnie wiadomo – jest ciężka bo to nowe środowisko i nowe wymagania. W drugiej rzecz jasna będzie jeszcze trudniej bo taryfa ulgowa (sic!) dla pierwszaków właśnie się skończyła. Pierwsza i druga są jednak niczym w porównaniu z trzecią bo po niej nastąpi czwarta, a tam to już w ogóle „trup ściele się gęsto” a psychologowie mają pełne ręce roboty. Wszystko to nastraja mało optymistycznie. Szczeciński spleen można rzec.

 To Ty, to Ty, moja jedyna,

 Przychodziłaś wieczorem do cukierni! 

Potencjalny romantyzm takiego spotkania bierze w łeb gdy człowiek uświadomi sobie, że przyjście do cukierni wymaga wyjścia spod koca i przemierzania ciemnych ulic po których hula wiatr a nad głową zamiast jasnych aniołów latają zeschłe liście. Dodatkowym demotywatorem do takiej eskapady jest fakt, że cena kawy w lokalnych kawiarniach osiąga równowartość tygodniowych obiadów w naszej szkole. Pewnie dlatego kolejki dłuższe niż do cukierni ustawiają się w tym jesiennym czasie do automatów stojących przy wejściu do budynku szkoły. Płyn, który udaje się w nich zakupić można od biedy określić mianem kawy, ale nie możemy grymasić. Wszak jak mawiał mistrz David Lynch „Even bad coffee is better than no coffee at all”. 

Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca

 nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące

 tylko zimno i pada zimno i pada 

na to miejsce w środku Europy

 A może właśnie w tych słowach Kazika Staszewskiego z utworu „4 pokoje” upatrywać należy przyczyn jesienno-zimowej chandry? Pogoda faktycznie nas nie rozpieszcza i jak zacznie padać w lipcu to potrafi skończyć w maju. Jak wszyscy wiemy słońce zwiększa produkcję serotoniny, która wpływa na poprawę nastroju, redukuje stres i powoduje polepszenie naszego samopoczucia. Brak słońca to deficyt serotoniny co powodować może nasilenie objawów depresji, zwłaszcza sezonowej. Można próbować kompensować sobie ten niedobór czekoladą, ale jest ryzyko, że depresja którą zwalczymy w ten sposób w zimie, powróci ze zdwojoną siłą wiosną gdy zaczniemy wyjmować z szaf lżejszą garderobę i stwierdzimy ze zdziwieniem, że rozmiar się jakoś nie zgadza. 

Jestem Polakiem mam na to papier

 I cały system zachowań

 A co jeżeli niechęć do jesienno-zimowego czasu wynika z naszej narodowej skłonności do narzekania? I że to właśnie ona jest przyczyną regularnego „łapania doła” ? Niedawno w telewizji miałam okazję obejrzeć migawkę z Australii. Jakiś człowiek stojąc po kostki w brudnoszarej brei z wyraźnym wzruszeniem i łzami w oczach mówił, że po raz pierwszy w życiu zobaczył… śnieg. Litości, pomyślałam sobie. A on się cieszył z czegoś na co my niedługo będziemy solidarnie złorzeczyć. Że ślisko, że auto trzeba skrobać, że autobusy się spóźniają że nogawki są mokre a na butach pojawiły się plamy soli. Spróbujmy więc nie zwracać uwagi na kaprysy aury. Sorry, taki mamy klimat. A wszystkim malkontentom zadedykujmy wersy z utworu „Talerzyk” zespołu Raz Dwa Trzy: 

Mam to głęboko kłuje mnie w boku

 I drażni mnie otoczenie

 Ludzie za oknem mogą mnie cmoknąć 

Talerzyk leci na ziemię 

Oby do wiosny zacne koleżanki i drodzy koledzy! Oby do wiosny!

W jesienną rzeczywistość wprowadziła Was Konstancja Król

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.